twoja-niezwykla-podrozKsiążka do kolorowania przyszła w samą porę – gdy po dwutygodniowej walce z chorobą w końcu poległam i pokonana wskoczyłam do łóżka. Nastrój więc ponury, a ponoć kolorowanki dla dorosłych odstresowują, uspokajają, uszczęśliwiają i czynią te wszystkie inne rzeczy na plus.

Kredki i kolorowanki to temat mi bliski, gdyż na co dzień przyszło mi dumnie nosić torbę z napisem „Jestem nauczycielką przedszkola. Przemieniam świat!”. Teraz role się odwróciły i to ktoś inny zadbał o mnie i moją potrzebę rozrywki w tym trudnym okresie.

Pierwsze wrażenie? Przerażenie. Dosłownie. Patrzyłam na te setki, tysiące, miliony drobnych elementów i zastanawiałam się, czy starczy mi życia, aby pokolorować choć jeden obrazek. Kiedy już ochłonęłam, stwierdziłam, że pora się dowiedzieć, w końcu ciekawość matką nauk. Ale… który obrazek wybrać? Miejsc pięknych na świecie pełno, w kolorowance „ograniczono” wybór do 100, a u mnie pustka w głowie. Nie poszłam jednak na łatwiznę, w wyborze kierowałam się nie poziomem trudności, który i tak nigdy nie schodził poniżej wersji „hard”, ale tym, gdzie rzeczywiście chciałabym pojechać. Mocno ograniczyło to pole poszukiwań, gdyż nazwanie mnie wagabundą byłoby zaklinaniem rzeczywistości – nawet Polskę północną śledziłam jedynie palcem po mapie, zdecydowanie bliżej mi do „człowieka gór”. Był jednak w moim życiu czas, kiedy kierowana sympatią do brazylijskich produkcji serialowych planowałam zacząć magisterkę z latynoamerykanistyki. Plan był prosty – najpierw studia, potem Lima, mogę warzywa na straganie sprzedawać, byle tam, byle w wymarzonej lnianej sukni do kostek i „spracowanych” sandałach. O ile plan wydawał się dobry w tamtym etapie mojego życia, to jednak wskutek różnych perypetii losowych do mojego rozpoczęcia tego kierunku nie doszło. Sympatia do Ameryki Łacińskiej jednak pozostała.

Zwięzłość formułowania myśli nigdy nie była moją mocną stroną, ale w końcu doszliśmy tą zawiłą drogą do powodu mojego wyboru strony do kolorowania. Wybrałam meksykańskie piramidy w Teotihuacán:

SONY DSC

Popłynęłam z kolorystyką? Mam tego świadomość, ale… jestem przecież chora! Potrzebuję radości, kolorów, chęci do życia! I skoro zamiast przygnębiających odcieni ziemi i szarości chciałam puścić wodze własnej wyobraźni, to czemu nie? Stworzyłam coś innego, coś, z czego jestem zadowolona i co…odjęło ponad trzy godziny z mojego umartwiania się nad własnym chorowitym losem!

Podsumowując – tak, to odstresowuje, odciąga od myślenia o czymkolwiek innym, jest przyjemne,  bo pielęgnuje w nas nasze wewnętrzne dziecko, czyli największy skarb, jaki wszyscy posiadamy. Książeczka do kupienia tutaj.

I tylko jeden zarzut się nasuwa. Skoro to najpiękniejsze miejsca na świecie, to gdzie tu Polska? 🙂

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Twoja niezwykła podróż. 100 najpiękniejszych miejsc na świecie

Wydawnictwo: SQN

Stron: 100

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu SQN!

logo_sqn

Dodaj komentarz