na-zawszeKupiłam ze względu na okładkę. W promocji było, więc od razu dwa tomy wzięłam. Ładny chłopak, ładna dziewczyna, zdjęcie w odcieniach szarości i napis w kolorze – takie wszystko stonowane, może nawet trochę subtelne, takie jak lubię. No cóż…

Może ja jakaś dziwna jestem, może staroświecka, a nawet zacofana. Niech i tak będzie. Ale gdy czytam o tym, że poznają się w klubie – on przystojny, bogaty, egoistyczny i bezuczuciowy, ona piękna i choć może nie jakoś strasznie niewinna, to jednak uczuciowa, a następnie zostaję zasypana opisami scen erotycznych, bardzo szczegółowymi, to mówię dość. Od razu kojarzę z niezliczonymi twarzami Greya, choć od razu nadmieniam, że nie czytałam ani też nie oglądałam, zwyczajnie ufam intuicji.

Z racji tego, że fabuła z czasem zaczęła się rozkręcać i do wątków łóżkowych dołączyły inne, bardziej przejmujące (zwłaszcza te dotyczące przeszłości głównych bohaterów), nie zaprzestałam lektury. Po prostu omijałam sceny, które mnie nie interesowały. Bo poza tą płaszczyzną sporo wydarzeń ciekawych, może trochę naciąganych, ale bezsprzecznie poruszających. Powiem więcej, skoro i tak już mam ten drugi tom, to go przeczytam. Po cichu liczę, że będzie lepszy i jeszcze bardziej wzruszający, w końcu na świat przyszło dziecko, a to zapowiada wiele zmian.

Tak więc do tomu drugiego przystępuję z wyzerowanymi emocjami i daję pani Sandi Lynn carte blanche. W chwili obecnej nie przewiduję zakupu tomu trzeciego, bo i on istnieje, ale kto wie, co przyniosą karty części drugiej?

Ulubione cytaty:

„Bo w pewnym momencie trzeba sobie uświadomić, że niektórzy ludzie pozostaną w sercu, ale nie w życiu”.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Na zawsze (tom 1)

Autor: Sandi Lynn

Wydawnictwo: Amber

Stron: 280

Dodaj komentarz