luis_suarezJakkolwiek abstrakcyjnie by to nie zabrzmiało, to do lektury autobiografii Suareza zachęcił mnie…Steven Gerrard. Nie, nie przewidziało Wam się, właśnie TEN Steven Gerrard, a dokładnie to, w jakim tonie wypowiadał się o Luisie w książce opisującej jego własne dzieje (recenzja dostępna tutaj). Jeśli Gerrard twierdzi, że jesteś najlepszym zawodnikiem, z jakim przyszło mu grać, a grał przecież u boku największych sław, to masz mój szacunek już na starcie. I nieważne czy media nazwą Cię rasistą, czy zostaniesz zawieszony, skądinąd z własnej winy. Gryź kogo chcesz, skoro tak zaimponowałeś legendzie futbolu, dla mnie numerowi jeden współczesnej piłki (tak, wiem – mocno to subiektywne, dla niektórych wręcz zbyt mocno, ale ja poza statystykami, nagrodami, a nawet i samym talentem biorę pod uwagę też inne czynniki – osobowość, przywiązanie do barw i tradycji etc.). Stevie wie, co mówi, a jeśli kogoś tak mocno docenia, to musi mieć ku temu powody. Suarez w swojej autobiografii tylko to potwierdza…

Powodów do krytyki Luisa Suareza znalazłoby się co najmniej kilka, a będąc bardziej dociekliwym – pewnie z kilkanaście. Zresztą media za każdym razem nas o tych wybrykach informowały, czasem dopisując do nich własną ideologię. W swojej książce Suarez wiele z tych zachowań tłumaczy, ale nie wybiela się ani nie stara usprawiedliwić, raczej wyjaśnia motywy swojego postępowania. Czasem z nutą humoru, innym razem nieco patetycznie, ale zawsze do bólu szczerze. Czytasz:

„Zdaję sobie sprawę, że gryzienie napawa ludzi przerażeniem i odrazą, ale w gruncie rzeczy jest stosunkowo nieszkodliwe”

i nie możesz powstrzymać się od uśmiechu. Cały Luis. Swoje podejście do piłki, do wszystkiego co robi, wyjawia nam w słowach:

„Zawsze chcę więcej. Bardzo trudno mi to wytłumaczyć. Ile bym nie osiągnął, nigdy nie mam dosyć. Ciągle pragnę więcej i nie mogę znieść myśli o niepowodzeniu. To nie tak, że chcę wygrywać, ja po prostu muszę wygrywać”.

I czy możemy mieć mu to za złe? Czy coś złego jest w ambicji? I przede wszystkim – kim jesteśmy, by oceniać chłopaka, który nie miał wszystkiego podanego na tacy, chłopaka, który sam na swój sukces zapracował. Jak było mu ciężko, wie tylko on sam, a z nami dzieli się po trosze tą wiedzą w swojej autobiografii.

Piłka piłką, ale jako kobieta nie mogłam przejść obojętnie nad historią miłości Suareza i jego żony. Z zapartym tchem wertowałam stronnice, na których Luis opisywał, jak się poznali, jak duży miała ona wpływ na jego karierę. Być może to właśnie miłość sprawiła, że oglądamy Luisa Suareza w Europie, być może powinniśmy podziękować jego żonie – Sofi – za to, że nam go dała. Nie zdradzając szczegółów, powiem tylko, że opowieść o ich wspólnym życiu nadawałaby się na filmowy scenariusz, taki z rodzaju wyciskaczy łez, szczęśliwie – z happy endem.

„Głód robi różnicę – jeśli nigdy go nie czułeś, bo zostałeś rozpieszczony w dzieciństwie, to nie będziesz w stanie pokazać go na boisku”

Czy można lepiej określić to, co niejednokrotnie dzieje się w dzisiejszym futbolu? Ile razy spotykamy się z zarzutami wobec piłkarza, że nie daje z siebie wszystkiego dla klubu, że nie jest w 100% zaangażowany? Niestety, zbyt łatwe życie wystawia wielu młodych chłopaków, którzy dopiero wkraczają w świat wielkiej piłki, na pokusę bycia próżnym. A to pierwszy krok to zniknięcia w odmętach brutalnego świata futbolu. Bo talent to za mało, zbyt łatwo zaprzepaścić go można przy napieraniu coraz większych (proporcjonalnych do zarobków) pokładów wody sodowej do głowy.

Ogólnie muszę przyznać, że uwielbiam czytać o Liverpoolu. Są kluby lepsze, bardziej utytułowane, ale Anfield od zawsze wydawało mi się miejscem innym od wszystkich. Tę wyjątkową atmosferę w klubie docenia także Suarez:

„Nie ma tam miejsca dla piłkarzy, którzy uważają, że są lepsi od innych”

Polecam tę książkę wszystkim sympatykom futbolu, bo dzięki niej poznacie inną twarz Luisa Suareza, być może zrozumiecie niektóre jego zachowania, a przede wszystkim – nawet jeśli do tej pory było inaczej – polubicie go lub choćby docenicie to, co osiągnął wyłącznie dzięki ciężkiej pracy. Bo jest co docenić, możecie wierzyć.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Luis Suarez. Przekraczając granice. Autobiografia

Autor: Sid Lowe, Luis Suarez

Wydawnictwo: SQN

Stron: 297

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu SQN!

logo_sqn

Dodaj komentarz