kiedy_wiosna_nie_nadchodziNa wstępie chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu Psychoskok nie tylko za udostępnienie egzemplarza do recenzji, ale przede wszystkim za to, że właśnie dzięki tej uprzejmości odkryłam autorkę, która na dobre zadomowi się w mojej biblioteczce.

Czym urzekła mnie książka? Swoim ciepłem, wdziękiem, prostotą, ale w tym pozytywnym sensie. Losy bohaterów, z pewnością niebanalne, oryginalne, często wzruszające, momentami zwyczajnie smutne, ale nade wszystko takie to wszystko…życiowe, a przecież najlepsze historie pisze samo życie…

„Kiedy wiosna nie nadchodzi” to nie tylko doskonałe kreacje bohaterów, z których osobiście najbardziej upodobałam sobie poczciwego staruszka Bernarda, to także przykład idealnego wręcz odmalowania idyllicznej przestrzeni życiowej, którą w tym przypadku był Kazimierz Dolny. Autorka udowodniła, że aby stworzyć klimatyczny nastrój nie potrzeba europejskich stolic ani zapomnianych przez ludzkość zakątków świata, wystarczy niespełna czterotysięczne, wschodniopolskie miasteczko, nad którym zdaje się, że czuwają Anioły podobne do tych, które można kupić w okolicznych sklepikach. Czekałam zatem z niecierpliwością, by akcja jak najszybciej przeniosła się do Kazimierza w chwilach, gdy gwar i pośpiech stolicy przytłaczał mnie (jako że swoje czytanie nazywam „aktywnym”, staram się wczuwać w sytuacje bohaterów, rozumieć towarzyszące im emocje i wynikłe z nich zachowania).

Myślę, że najlepszą rekomendacją książki będzie wyjawienie moich planów – nigdy nie byłam w Kazimierzu Dolnym, ale po tej lekturze będzie to miejsce mojego kolejnego urlopu, z którego mam nadzieję, że przywiozę swojego Anioła, być może podobnego do tego, który w utworze Anny Wysockiej-Kalkowskiej początkowo nie był na sprzedaż. Dlaczego? Przeczytajcie! 🙂

Ulubione cytaty:

„Do samotności nie można się przyzwyczaić, można się z nią pogodzić, ale nie przyzwyczaić”

„– Bernardzie, powiedz jak to jest, kiedy żyje się z kochaną kobietą prawie czterdzieści lat?

– To tak jak z tą czekoladą, moje dziecko. Jesz ją, w pewnym momencie doprowadza cię do mdłości, ale masz świadomość, że jutro znowu będziesz mieć na nią ochotę. Na żadną inną, bo ta jest twoją ulubioną”

„– Mateusz ma duszę kobiety, jest idealistą, a kiedy kogoś kocha, to w taki cudowny sposób, że aż boli… rozumiesz?

– Czym twoim zdaniem różni się dusza kobiety od duszy mężczyzny? – zapytałam.

– Dusza kobiety nigdy nie przestaje wierzyć, nawet kiedy jest beznadziejnie, kiedy sprawa spisana jest praktycznie na straty. Kobieta wciąż ma nadzieję, a kiedy dzieje się coś złego, dusza kobiety płacze i często nie potrafi przestać…”

„Pomyślałam wtedy, do jak wielkich poświęceń są gotowe kobiety, które kochają. Nieważna jest dla nich duma, zapominają o śmieszności, zapominają o całym świecie. Dlaczego? Bo ciągle wierzą, ciągle mają nadzieję”

„Ścisnęłam więc go mocniej i jeszcze raz wyszeptałam do ucha, że kocham, a potem na chwilę zapomnieliśmy o całym świecie, bo przecież kiedy się kocha i kiedy przychodzi szczęście, to trzeba je chwycić w ramiona i po prostu na moment o wszystkim zapomnieć”

Moja ocena: 8,5/10

Tytuł: Kiedy wiosna nie nadchodzi

Autor: Anna Wysocka-Kalkowska

Wydawnictwo: Psychoskok

Stron: 264

Za okazane zaufanie serdecznie dziękuję Wydawnictwu Psychoskok!

Logo Psychoskoku

2 thoughts on “Wysocka-Kalkowska Anna, „Kiedy wiosna nie nadchodzi”

Dodaj komentarz