maurycy_embeTrochę się tej książki bałam, choć bynajmniej nie z racji tytułu. Grozą napawał mnie raczej fakt, że ostatni raz z bajkami miałam styczność na zajęciach z literatury dziecięcej, gdzie odkryłam cudowną wręcz lekturę – „O chłopcu, który szukał domu”. Ale było to dobrych kilka lat temu. Powrót do tej tematyki w 27. roku życia mógł okazać się ponad moje siły. Ale nie okazał się…

Pięć historii, niepołączonych ani fabułą, ani bohaterami, każda inna, każda posiadająca swój własny urok (choć jedne mające go więcej niż inne). Miałam wrażenie, że im dalej brnę w te opowieści, tym lepsze się one stają. Nie wiem, czy autor zrobił to celowo, czy też jest to moje subiektywne odczucie, ale odniosłam wrażenie, że bajki zostały ułożone kolejno pod względem atrakcyjności dla czytelnika. Pierwsza opowieść nie do końca mnie przekonała, choć podobał mi się morał – trzeba dążyć do realizacji własnych marzeń, nawet jeśli początkowo wydają się one odległe, niemal niemożliwe do zrealizowania. Nie zaprzestałam jednak lektury. I całe szczęście, bo później było już tylko lepiej. Sielankowa atmosfera w opowieści o starym zegarze, który spełnia marzenia osób z czystym sercem, bohaterstwo chłopca, który ratuje własną wioskę przed siłami natury (tu bardzo spodobał mi się motyw z samotnością śnieżnego stwora, który zwyczajnie potrzebował czyjegoś towarzystwa i przyjaźni), aż po historię najlepszą – o pociągu, który wabił dzieci łakociami, by następnie zatrzasnąć za nimi drzwi i wywieźć w zapomniane rejony świata, gdzie musiały ciężko pracować. Piękna i naprawdę pomysłowa metafora tego, że nigdy, pod żadnym pozorem nie można słuchać obcych, gdy proponują, że gdzieś cię zabiorą, coś pokażą, coś dadzą.

Tak więc choć autor twierdzi, że nie pisze bajek z morałem, że pisze je dla frajdy, to chyba po trosze z nami pogrywa. Bo frajda – owszem, ale nie tak trudno znowu doszukać się w każdej z naszych bajek sensownego morału. A czy nie o to właśnie chodzi w bajkach?

Moja ocena: 7/10

Tytuł: Bajki z nutą grozy

Autor: Maurycy Embe

Wydawnictwo: Psychoskok

Stron: 108

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu Psychoskok!

Logo Psychoskoku

Dodaj komentarz