stopkiZwabiona ponadprzeciętnej urody okładką oraz wdzięcznym tytułem długo polowałam na tę książkę. W końcu udało się, a z pomocą przyszedł mi dyskont książkowy Aros, gdzie znalazłam ją za nieco ponad 16 zł. Piękna to rzecz nabywać takie perełki w cenach bardziej niż przyzwoitych. Ale do rzeczy…
Jako absolwentka oligofrenopedagogiki często sięgam po książki, które dotyczą różnego rodzaju dysfunkcji, zwłaszcza u dzieci, jednak moja polonistyczna natura buntuje się przed tak zwaną literaturą fachową. Za dużo tam bowiem żargonu naukowego, specjalistycznych opisów, a za mało człowieka, jego uczuć, przeżyć, emocji. Właśnie dlatego w moje ręce wpadła już większość publikacji Jodi Picoult. Ale ta książka jest inna. Czytelnik nie znajdzie tu literackiego języka, ubarwionych fikcją literacką opowieści, bo tę historię napisało samo życie. Wyobraźcie sobie, że kobieta rodzi nieuleczalnie chore dziecko. Powiecie, że choć to smutne, to nie ona jedna, to się zdarza w wielu rodzinach. Ale oczywiście poruszy nas wszystkich ta historia, nie można przecież bez emocji czytać o trzyletniej dziewczynce, która stopniowo traci wszystkie zmysły, jeden po drugim, by następnie zasnąć na wieki, nie ukończywszy nawet czterech lat. Idźmy dalej. Co musi czuć matka, która każdego dnia patrzy, jak jej dziecko gaśnie, która stara się jak może, ale wie, że nie może pomóc własnej córeczce, matka, która…jest w kolejnej ciąży i słyszy, że każde z jej przyszłych dzieci ma 25% szans na przejęcie w genach tej właśnie choroby, a następnie jej obawy zostają potwierdzone – młodsza córeczka również przejęła kompilację „złych genów” swoich rodziców.
Ale wbrew pozorom to nie jest książka wyłącznie dla osób zainteresowanych taką tematyką. Znajdziecie tu bowiem wiele rad, które można przenieść na grunt własnego życia. Rad skutecznych, ponieważ wypróbowanych przez osoby okrutnie doświadczone przez los. Bo, czy poniższa przypowieść nie dotyczy po trosze każdego z nas?
„Uświadomienie sobie tego wszystkiego, co nam przyniesie całe wspólne życie we dwoje, przerasta nasze siły. To jakbyśmy na raz zobaczyli stertę jedzenia, które będziemy musieli zjeść do końca życia. To przeraża, a wręcz budzi obrzydzenie. Ale jeśli każdego dnia zjadamy tylko tyle, ile nam potrzeba, nie myśląc o tym, co będziemy musieli zjeść jutro i w kolejne dni naszego życia, wszystko staje się prostsze. Choć przecież, koniec końców, okaże się, że rzeczywiście pochłonęliśmy całą tę górę żywności”.
Tak więc do klawiatur, na aros.pl i do najbliższego punktu odbioru cennej paczuszki!

Ulubione cytaty:

„Będę żyć teraźniejszością. Wyciągnę wnioski z przeszłości, ale nie będę szukać w niej schronienia. Będę się kierować światłem przyszłości – ale nie będę snuć planów na przyszłość. Zrobię tak, jak robią dzieci. To będzie moja pierwsza zasada przetrwania”

„Kiedy nie można dodać dni do swojego życia, trzeba dodać życia swoim dniom”

„Ja nie boję się śmierci. Wszyscy umrą. Śmierć nie jest straszna. Jest smutna, ale nie straszna”.

Moja ocena: 8/10
Tytuł: Ślady małych stóp na piasku
Autor: Anne-Dauphine Julliand
Wydawnictwo: Święty Wojciech
Stron: 224

Dodaj komentarz