Rodzeństwo to taka dziwna relacja, w której przekleństwa przeplatają się ze słowami miłości, przy czym inwektywy nie pełnią tu funkcji przecinków – jesteś idiotą, matołem, kocham Cię, ty debilu, k…. Kto ma brata/siostrę, ten rozumie tę dziwaczną plątaninę uczuć.

I temu właśnie debilowi jesteś w stanie wybaczyć wszystko, nawet jeśli zdarzyło ci się przemierzać tramwajami Nową Hutę nocą w jego poszukiwaniu (tak, pamiętam ci to!), wybaczasz mu, gdy już wiesz, że jest bezpieczny (i tak Cię kocham!). Dlaczego? Bo to nie jest byle jaki debil, to debil Twój, przy czym nazywać możesz go tak tylko Ty, a jak usłyszysz z ust innych, nie ręczysz za siebie.

Tak więc brata mam i ja. I dumna jestem z niego, zawsze byłam. Coś jest w tej naszej rodzince, że myśli humanistyczne co jakiś czas przelewają się na papier. Dziś prezentuję Wam wiersz autorstwa właśnie mojego brata, tego niemal dwumetrowego chłopa o romantycznym usposobieniu, którego jako dumna siostra nie oddam byle komu. Każda kandydatka zostanie najpierw poproszona o interpretację jego twórczości 🙂

Nie przedłużam, przed Państwem Piotr, mój kochany brat!

Zanim odejdę

 

Zanim odejdę spojrzę na Ciebie

Bo czytać w mych oczach nie umiesz i nie wiesz

Że wzrok jak ten gdy patrzę na Ciebie

Przez całe życie spotyka się jeden

 

Zanim odejdę opowiem Ci o tym

Jak księżyc się mieni kolorem złotym

I o tym jak pragnę pod białą brzozą

Każdej nocy oglądać go z Tobą

 

Zanim odejdę dla Ciebie będę

Zimą i latem kim tylko zechcesz

W nocy poduszką być mogę a rankiem

Szklanką herbaty lub wiernym kochankiem

 

Zanim odejdę odpowiedz mi szczerze

Czy wierzysz w miłość tak jak ja wierzę?

Czy nocą gdy toniesz w swej samotności

Tak samo jak ja śnisz o wolności

 

Zanim odejdę zapytam jeszcze

Czy chciałabyś ze mną cieszyć się deszczem

Z uśmiechem moknąć gdy inni szydzą

I widzieć to czego oni nie widzą

 

Zanim odejdę pokażę Ci trochę

Tych miejsc do których ja jeden znam drogę

Pod gołym niebem na dzikiej plaży

Siądziemy na piasku i dotknę Twej twarzy

 

A gdy któregoś dnia zbudzisz się nagle

I zdasz sobie sprawę że kochasz że pragniesz

Że to co czujesz jest jawą nie snem

Że jesteś pewna jak nigdy wcześniej

Przybiegniesz do mnie bez wstydu, goła

Wykrzyczeć że cała chcesz być tylko moja

 

Lecz mnie już nie znajdziesz w tych miejscach naszych

Ani pod brzozą ani na plaży

Przeszukasz wszędzie i roniąc łez kilka

Zapytasz księżyc a on będzie milczał

 

Przeminą lata Ty będziesz już inna

I wszystkie sukienki na nowe wymienisz

Już Twoje usta nie będą tak często

W mym ulubionym odcieniu czerwieni

 

Przez wszystkie te lata zmienisz się całą

I mimo że śmiać się nauczysz na nowo

To jakaś część Ciebie na zawsze zostanie

Tam gdzie jest grób mój tam pod tą brzozą

 

O jedno tylko chciałbym Cię prosić

Nie wiedząc czy w sercu mnie jeszcze nosisz

Gdziekolwiek będziesz swe życie układać

Wspomnij mnie zawsze gdy zaczyna padać

 

PS. Wszelkie zapytania i propozycje matrymonialne proszę przesyłać na mój adres mailowy (zainteresowanym prześlę w wiadomości prywatnej). Uprzejmie zaznaczam, że skontaktujemy się jedynie z wybranymi kandydatkami.

Dodaj komentarz