SONY DSCUparłam się na tę książkę. Tak mocno, tak intensywnie moje myśli zaprzątał fakt, że nie mogę jej przeczytać już teraz. Przecież nie bez powodu na nią trafiłam. Niby całkiem przypadkiem, na lubimyczytać, ale zbyt natrętnie dobijała się o moją uwagę. Przeczytawszy opis, wiedziałam, że muszę ją dostać, jak najszybciej. Tymczasem w pobliskich bibliotekach ani widu, ani słychu. Co więcej – szukałam po księgarniach, także internetowych. Nic. W końcu się udało – niezastąpiona siedziba wszystkiego, tj. allegro. Za niepełne 10 zł plus koszty przesyłki nabyłam w pakiecie „Ethana Frome’a” i „Wiek niewinności”, oba egzemplarze z pożółkłymi już stronnicami, które jak na swoje lata (1976) i tak solidnie opierały się upływowi czasu.

To, co zastałam w tej książce, bolało mnie, a jednak nie mogłam, nie chciałam się od tego uwolnić. Sto czterdzieści jeden stron smutku sprawiło, że nie uśmiechnęłam się nawet raz, za to jestem lżejsza o wiele, wiele łez. Nie często płaczę przy książkach, bo zawsze w momentach kryzysowych nadchodzi jakaś iskierka nadziei, jakaś sytuacja lub dialog, które rozładowują napięcie, dają poczucie, że może jeszcze wszystko się ułoży. Od pierwszych stron tej książki wiedziałam, że życie Ethana Frome’a jest stracone, że poznam je bez żadnych upiększeń, w najczystszej naturalistycznej postaci, że dla Ethana nie ma nadziei.

To prawdziwa sztuka smutno pisać o miłości, przecież to uczucie ze wszech miar radosne, dobre, pozytywne. Edith Wharton to się udało. Ethana i Mattie połączyło to piękne uczucie, ale nie uśmiechałam się, czytając o nim. Zawsze w tle czaiła się postać Zeeny i czułam, że nie będzie szczęśliwego zakończenia. Ale to, co zastałam u kresu historii, to było zbyt wiele. Nie potrafiłam bez łez dźwignąć choć przez chwilę tego ciężaru, który Ethan Frome dźwigał przez niemal ćwierćwiecze.

Nie wiem, może to zwykły masochizm zachwalać tę opowieść, ale prawda jest taka, że to jedna z najlepszych książek, po jakie w życiu sięgnęłam. Przeczytajcie, ale też miejcie świadomość – ta historia jeszcze długo nie da Wam spokoju.

Ulubione cytaty:

„I to było wszystko, lecz właśnie całe ich wspólne życie składało się z takich nieuchwytnych, krótkich przebłysków, kiedy zdawali się nagle natykać na szczęście, jakby zobaczyli motyla wśród skutego zimą lasu”

Moja ocena: 10/10

Tytuł: Ethan Frome

Autor: Edith Wharton

Wydawnictwo: Czytelnik

Stron: 141

2 thoughts on “Wharton Edith, „Ethan Frome”

Dodaj komentarz