sjk„Sekretny język kwiatów” to książka z gatunku tych, gdzie na początku główna bohaterka wzbudza w tobie emocje o zabarwieniu pozytywnym – sympatię, współczucie, nadzieję, że jej losy potoczą się w taki sposób, że wyjdzie na prostą. Kiedy bowiem czytasz o małej dziewczynce, która tuła się od jednego domu dziecka do drugiego, od jednej do drugiej rodziny zastępczej, jesteś w stanie wybaczyć nawet krnąbrne, bezczelne zachowania, gdyż upatrujesz w nich strategii obronnej.
Im jednak dalej brniesz przez gąszcz zapisanych drobnym drukiem stronnic, tym więcej dostrzegasz powodów, przez które naszej bohaterki możesz nie lubić. Wśród tych najważniejszych wypada wymienić to, że Victoria:
– kierując się dobrem jedynie własnym, czyli zwyczajnym egoizmem, podpala winnicę swojej przyszłej adopcyjnej matki,
– dowiadując się, że jest w ciąży, opuszcza ojca dziecka, nie informując go o swym stanie błogosławionym,
– w chwili kryzysu zostawia płaczące niemowlę w domu, a sama nocuje w parku pod gołym niebem,
– podrzuca dziecko jego ojcu, gdy sobie nie radzi.
Tak, to by wystarczyło. A jednak nie potrafisz jednoznacznie ocenić tej postaci. Gdy czytasz jej przemyślenia:
„Może nawet niechciana i niekochana mogłam dawać miłość jak inni”,

nie potrafisz zdobyć się na jednoznaczną ocenę, na krytykę zachowań – owszem, ale nie na zdecydowaną krytykę osoby. A to nie lada wyczyn stworzyć taką postać.

Na plus oczywiście sam słownik języka kwiatów, który odmienia ludzkie losy. Ach, gdyby to było takie proste! 😉

Książkę polecam na nadchodzące chłodne wieczory – czyta się lekko, przyjemnie, niepostrzeżenie, a dzięki obecności kwiatów nastrój jest jakiś taki…magiczny.

Moja ocena: 7/10
Tytuł: „Sekretny język kwiatów”
Autor: Vanessa Diffenbaugh
Wydawnictwo: Świat książki
Stron: 394

Dodaj komentarz