rirDawniej lubiłam się zastanawiać, którą z sióstr Dashwood przypominam. Często opowiadałam się za Marianną, widząc w niej ucieleśnienie moich romantycznych zapędów. Zagadką była dla mnie Eleonora, którą posądzałam o swego rodzaju oziębłość, nie rozumiejąc, jak można z takim spokojem podchodzić do spraw, które winny wzbudzać emocje wręcz skrajnie intensywne. W gorszych chwilach jawiłam się sobie jako Małgorzata, dziewczę poczciwe, które jednak według autorki nie dorówna żadnej z sióstr.

Do „Rozważnej i romantycznej” wróciłam po latach. Dopiero tym razem w Eleonorze dostrzegłam coś więcej. Coś, co z wiekiem staje się nawet ważniejsze od porywów romantyzmu. To troska o najbliższych. Gdy patrzyłam na Eleonorę po raz drugi, zaczęłam dostrzegać, ile ją to pozorne opanowanie kosztuje. To właśnie Marianna zbierała uwagę wszystkich, to nią trzeba było się opiekować, jej współczuć i starać się ulżyć w cierpieniu. A przecież druga z sióstr cierpiała nie mniej, ale po prostu inaczej. W ciszy, w odosobnieniu, w…samotności. Uświadamiając to sobie, zaczęłam doceniać starszą pannę Dashwood, bo trudniej jest cierpieć samemu, cierpieć w środku. Co więcej, zaczęłam jej tej siły zazdrościć. Ja, po której znać wszelkie emocje, która zawsze byłam dumna z własnej uczuciowości.

Między moim pierwszym i obecnym podejściem do tej książki upłynęło kilka lat. Cieszę się, że sięgnęłam po nią raz jeszcze. Dziś widzę, że dorosłam. Że teraz szala na korzyść jednej z sióstr przesuwa się w zależności od sytuacji. Mam świadomość, że nigdy nie będę tak rozważną jak Eleonora, ale też romantyzm Marianny w moim wykonaniu stał się bardziej stonowany, mniej ekspresyjny. Nie wiem, czy to dobrze. Być może tkwienie po środku tej osi uczuć czyni ze mnie osobę bezbarwną. A może uświadomiłam sobie, że skrajność nie jest dobra w żadnym przypadku. Tak czy inaczej cieszy mnie to, że odnalazłam w sobie cząstkę każdej z sióstr, a ponowna lektura utwierdziła mnie w przekonaniu, że na książki Jane Austen nie jest się ani zbyt młodym, ani za starym. Po prostu w każdym okresie życia odnajduje się w nich coś innego. Coś, co właśnie wtedy jest dla nas ważnym.

Klasyki gatunku nie trzeba specjalnie polecać, to w końcu pozycja niemal obowiązkowa dla bibliofila płci żeńskiej. Co mogę zrobić, to polecić powrót do „Rozważnej i romantycznej” po latach. Jest szansa, że zadziwi was zmiana, jaka dokonała się w ocenie bohaterów 🙂

Ulubione cytaty:

„Bez trudu odkryła tajemnicę zdyscyplinowania siostry – otóż przy gwałtownym uczuciu jest ono niemożliwe, przy umiarkowanym – nie jest żadną zasługą”.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: „Rozważna i romantyczna”

Autor: Jane Austen

Wydawnictwo: Świat Książki

Seria: Angielski Ogród

Stron: 350

 

Dodaj komentarz